Tokio 2020. Polska - Serbia 1-3 w kwalifikacjach olimpijskich


Tokio 2020. Polska - Serbia 1-3 w kwalifikacjach olimpijskich

Polskie siatkarki nie wywalczyły we Wrocławiu awansu do igrzysk olimpijskich w Tokio. Stoczyły wyrównany bój z Serbkami, ale ostatecznie przegrały 1-3 i to rywalki mogą być pewne przyszłorocznego wyjazdu do Azji.

Wideo


Siatkówka. Wilfredo Leon po meczu z Finlandią. Wideo INTERIA.TV

"Biało-Czerwone" przez większość meczu dotrzymywały kroku utytułowanym przeciwniczkom i w czwartym secie były blisko doprowadzenia do tie-breaka. Prowadziły już 20-15, ale w końcówce roztrwoniły przewagę i po ostatniej akcji tylko bezradnie usiadły na parkiecie.

Obie drużyny wygrały dwa pierwsze mecze wrocławskiego turnieju - z Portoryko i Tajlandią. Zdecydowanie mniej sił straciły jednak Serbki, bo Polki w sobotę męczyły się z rywalkami z Azji i wygrały dopiero w piątym secie. 


Ale nie tylko z tego powodu zawodniczki z Bałkanów były faworytkami. To aktualne mistrzynie świata, a na ostatnich igrzyskach w Rio de Janeiro zdobyły srebrny medal. "Biało-Czerwone" po raz ostatni wystąpiły w igrzyskach w 2008 r. Drużyna prowadzona wówczas przez Włocha Marco Bonittę ukończyła rywalizację w Pekinie na miejscach 9.-10.

W tym sezonie obie drużyny spotkały się w Lidze Narodów - chociaż rywalki zagrały w rezerwowym składzie, ograły Polki 3-0. Niedzielne spotkanie lepiej rozpoczęły jednak gospodynie. Szybko udało się im zdobyć punkt blokiem i wypracować trzypunktową przewagę. Tyle że po chwili to Serbki postawiły nad siatką ścianę nie do przebicia, od której odbiły się ataki Magdaleny Stysiak i Malwiny Smarzek-Godek. Na tablicy wyników pojawił się remis 7-7.

Ani jednej, ani drugiej nie podcięło to jednak skrzydeł. Atakująca reprezentacji Polski, która w pierwszych dwóch meczach turnieju spisywała się słabiej niż w Lidze Narodów, dobrze rozpoczęła jednak niedzielne starcie. Pomagała jej Agnieszka Kąkolewska i "Biało-Czerwone" zeszły na drugą przerwę techniczną pierwszego seta 16-13. A przewaga jeszcze wzrosła po dobrym serwisie Natalii Mędrzyk. Zoran Terzić, trener rywalek, poprosił o czas przy stanie 22-18 dla Polski. Po nim jego zawodniczki zdobyły dwa punkty, ale Polek nie dogoniły i przegrały 21-25.


Już na początku drugiej partii gospodynie popisały się dwoma blokami, do tego szybko dołożyły dwa punkty zagrywką. Problemy z przyjęciem miała Bianka Busa i "Biało-Czerwone" znów uciekły rywalkom na trzy punkty. Potem po polskiej stronie siatki zapanowało jednak trochę chaosu, w ataku pomyliła się Mędrzyk i Serbia objęła prowadzenie 8-7. Po chwili przewaga wzrosła do czterech punktów - to efekt zablokowanego ataku Kąkolewskiej i dobrych zagrywek Brankicy Mihajlović.

Polki powoli odrabiały straty, po bloku Mędrzyk i Alagierskiej przegrywały już tylko 14-15. Przy stanie 18-18 Terzić ponownie poprosił o przerwę. Polki nie wykorzystały kilku szans, by objąć prowadzenie, a po chwili, po punkcie zdobytym zagrywką przez Minę Popović, Serbki odskoczyły na dwa punkty. Czas dla trenera Jacka Nawrockiego przyniósł jednak efekt i remis 21-21. W końcówce więcej zimnej krwi zachowały jednak Serbki, którym kluczowy punkt przyniósł błąd Mędrzyk w przyjęciu. Po chwili wygrały seta 25-23.


Na początku trzeciej partii kilka niepewnych zagrań zaliczyła Alagierska, ale na parkiecie trwała wyrównana walka. Po chwili zresztą środkowa w parze ze Smarzek-Godek zrehabilitowała się za błędy, zdobywając punkt blokiem. Dopiero po autowym ataku Mędrzyk Serbia wypracowała sobie dwupunktową przewagę. A Alagierską po pierwszej przerwie technicznej zmieniła Zuzanna Efimienko-Młotkowska.


Po dobrej akcji w obronie Pauliny Maj-Erwardt i potężnym ataku Smarzek-Godek Polki doprowadziły do remisu 11-11. Nawrocki wdał się wtedy w dyskusję z Mają Ognjenović, rozgrywającą rywalek, a po chwili Serbia znów prowadziła, w dodatku czterema punktami. Przewaga przyjezdnych rosła, a "Biało-Czerwone" miały duże problemy z przyjęciem zagrywki. Przy stanie 19-13 dla przeciwniczek Nawrocki wykorzystał drugą przerwę na żądanie. Na boisku pojawiły się jeszcze Katarzyna Zaroślińska-Król i Marlena Kowalewska, ale gra Polek zupełnie się posypała - przegrały partię 16-25.

W czwartym secie Stysiak szybko nadziała się na blok rywalek. Polki dobrze jednak serwowały i objęły prowadzenie 5-3. Rywalki po przerwie dla Terzicia błyskawicznie odzyskały jednak inicjatywę. Forma obu drużyn falowała i po chwili Polki znów prowadziły dwoma punktami. W ataku wciąż dobrze radziła sobie Smarzek-Godek, po szybkim zbiciu Efimineko-Młotkowskiej Polki prowadziły już 13-9. Dopiero wtedy trener rywalek zdecydował się na pierwszą zmianę w niedzielnym meczu i posłał na boisko Jelenę Blagojević.


Po chwili z parkietu zeszła również Mihajlović i przy stanie 18-12 dla Polski Terzić wykorzystał kolejny czas. Gra jego drużyny opierała się na atakach Tijany Boszković, ale pozostałe siatkarki miały problemy ze zdobywaniem punktów. Polki były rozpędzone, tyle że po autowym ataku Stysiak ich przewaga zmniejszyła się do trzech punktów. Po chwili było już tylko 21-20, a wściekła Smarzek-Godek uderzyła piłką o parkiet po nieudanej akcji.


Na tablicy wyników pojawił się remis 22-22. Po zbyt lekkim ataku Kąkolewskiej rywalki miały piłkę meczową, a po kolejnym sprytnym zbiciu Boszković mogły unieść ręce w geście triumfu. Polki miały wielką szansę na doprowadzenie do tie-breaka, ale wypuściły ją z rąk. Mogą mieć jeszcze jedną nadzieję na awans na igrzyska - poprzez kontynentalny turniej kwalifikacyjny w styczniu. Udział w tych zawodach będzie jednak uzależniony od miejsca drużyny w europejskim rankingu.


Polska - Serbia 1-3 (25-21, 23-25, 16-25, 23-25)


Polska: Smarzek-Godek, Wołosz, Stysiak, Kąkolewska, Alagierska, Mędrzyk oraz Maj-Erwardt (libero), Stenzel (libero), Grajber, Łukasik, Kowalewska, Efimienko-Młotkowska, Zaroślińska-Król

Serbia: Busa, M. Popović, Mihajlović, Ognjenović, Veljković, Boszković oraz S. Popović (libero), Blagojević, Milenković, Lazović


DG

Zdjęcie
Malwina Smarzek-Godek z Serbią wróciła do gry na wysokim poziomie /PAP/Jan Karwowski /PAP
Malwina Smarzek-Godek z Serbią wróciła do gry na wysokim poziomie /PAP/Jan Karwowski /PAP