Turyści znowu najechali Tatry. Parkowali nawet na kwitnących krokusach


Turyści znowu najechali Tatry. Parkowali nawet na kwitnących krokusach

Początek kwietnia to w Tatrach czas kwitnących krokusów. A także czas najazdu turystów, którzy te krokusy przyjeżdżają podziwiać. Jest ich tylu, że czasami cierpi na tym przyroda. Ale większość turystów uszanowała przyrodę. Były też oświadczyny.

Krokusy w Dolinie Chochołowskiej to atrakcja z roku na rok przyciągająca coraz więcej turystów. Rok temu goście nie potrafili uszanować przyrody i zniszczyli całe połacie kwiatów. W tym roku apelowano, by nie schodzić ze szlaków i nie deptać głównej atrakcji weekendu, czyli krokusów. W większości się udało, chociaż jak donosił reporter "Gazety Wyborczej", niektórzy parkowali samochody niszcząc kwiaty.

Zwiększona liczba patroli Straży Parku udzieliła 50 pouczeń, rok temu było ich 1500. - W sumie to podziwiam tych turystów, tu parkują swoje auta na krokusach, a sami idą prawie 9 kilometrów, żeby tam je oglądnąć. Tymczasem tyle jest ładnych miejsc z kwitnącymi kwiatami, a nie trzeba iść tak daleko. Wystarczy pojechać do Dzianisza czy na Gubałówkę, tam jest tyle polan, i to z jakimi widokami - mówił reporterowi "Wyborczej" jeden z parkingowych. Jednak w większości kwietniowy weekend był okazją do podziwiania niesamowitych widoków. Zdarzyły się też oświadczyny, dla których polana kwitnących krokusów niewątpliwie była doskonałym tłem.

Zdjęcia z Tatr zalewają media społecznościowe i rzeczywiście robią wrażenie.