"Tylko nie mów nikomu". Magdalena Ogórek o filmie ws. pedofilii w Kościele


"Tylko nie mów nikomu". Magdalena Ogórek o filmie ws. pedofilii w Kościele

Film mówi tendencyjnie o całym Kościele - oceniła Magdalena Ogórek, publicystka TVP dokument "Tylko nie mów nikomu". Szokujący obraz zjawiska pedofilii wśród duchownych przygotowali bracia Sekielscy.

Magdalena Ogórek, jak co tydzień prowadziła rozmowę na temat bieżących wydarzeń w poniedziałkowym programie TVP Info "O co chodzi". Jednak to nie wypowiedzi zaproszonych polityków, ale słowa samej publicystki telewizji publicznej wywołały krytyczne komentarze w internecie. Użytkownicy Twittera zauważyli, że Ogórek, mówiąc o zjawisku pedofilii w Kościele, nawiązała do zbyt wczesnej "seksualizacji dzieci".

Publicystka zwróciła uwagę, że cechą wspólną ofiar księży z filmu Tomasza Sekielskiego jest trauma po zbyt wczesnej inicjacji seksualnej. - To był tak ciężki szok. I teraz, dlaczego chcieliście nas - rodziców zmusić do wprowadzenia do szkół lekcji o tym, że 7-latki mają traktować masturbację jako coś zwykłego? - pytała Ogórek Miłosza Motykę z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który jako jedyny reprezentował w programie opozycję.

- To jest zapisane w standardach Światowej Organizacji Zdrowia i to się nazywa wczesna seksualizacja. I teraz te osoby z filmu...Kiedy ta 7-latka przyszłaby do księdza i byłaby mowa o masturbacji to teraz według standardów ze szkoły Rafała Trzaskowskiego dowiedziałaby się, że to jest coś normalnego - przekonywała Ogórek. Motyka zaznaczył, że ludowcy byli przeciw wprowadzaniu Deklaracji LGBT+.

W dalszej części dyskusji publicystka TVP zauważyła, że autorzy filmu pominęli informację o współpracy księży oskarżanych o pedofilię ze Służbą Bezpieczeństwa.

Zobacz także: Sekielski o "Tylko nie mów nikomu": "Będzie nawalanka polityczna wokół tego filmu"

- Film mówi tendencyjnie o całym Kościele - mówiła również Ogórek.

Zapowiedź skargi do KRRiT ws. Ogórek

Tymczasem złożenie skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ws. innego programu Ogórek zapowiedzieli politycy Konfederacji. Chodzi o sobotnie wydanie "Studia Polska”, w którym doszło do awantury. Poseł Jakub Kulesza mimo braku zaproszenia wszedł do studia i zażądał dostępu do udziału w dyskusji na antenie.

- Zostałem do końca licząc na to, że zgodnie z obietnicami redaktora Jacka Łęskiego i redaktor Magdaleny Ogórek, udzielą mi głosu. Jako posłowi, przedstawicielowi narodu. Tak się nie stało. Tak skandalicznego zachowania jeszcze nie widziałem - relacjonował na poniedziałkowej konferencji prasowej Kulesza.