Uratowanie SN przed "czystką" jest możliwe? "Bruksela uwierzyła, że Polacy chcą walczyć o wolne sądy"


Uratowanie SN przed "czystką" jest możliwe? "Bruksela uwierzyła, że Polacy chcą walczyć o wolne sądy"

Jak poinformował PAP, Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans otrzymał wolną rękę w decyzjach dotyczących Polski ws. trwającego sporu na temat naruszeń unijnego prawa.

Może to oznaczać, że Komisja Europejska skieruje kolejną skargę do Trybunału sprawiedliwości UE. Jest tam już skarga na polską ustawę o ustroju sądów powszechnych, a dołączyć może do niej skarga na znowelizowaną ustawę o Sądzie Najwyższym.

O taki krok do Komisji Europejskiej apelowały między innymi Wolne Sądy. Przez Polskę przetoczyły się liczne protesty pod hasłem “Europo, nie odpuszczaj” , których uczestnicy nawoływali KE do podjęcia takiego kroku.

Czytaj też: Europo, nie odpuszczaj! - pod takim hasłem upływa kolejny dzień protestów w obronie Sądu Najwyższego

Skierowanie skargi do Trybunału sprawiedliwości oznaczałoby, że spór między Polską i Komisją Europejską wchodzi na ścieżkę prawną. Wcześniej, wszczęto wobec Polski, jako pierwszego kraju w historii UE, procedurę z art.7 Traktatu o Unii Europejskiej.

Zdążyć przed "czystką"

Czy ewentualne wprowadzenie skargi powstrzyma jednak “czystki” w Sądzie Najwyższym? Wydaje się, że na to jest już za mało czasu, bo ta ma dokonać się już 3 lipca.

W jej następstwie, na emeryturę przejdzie prawdopodobnie 40 proc. składu SN. Emerytowani sędziowie, nie przepracują więc w SN zagwarantowanych im przez konstytucję 6 lat.


Zdaniem Michała Wawrykiewicza, adwokata z  inicjatywy Wolne Sądy, na “uratowanie” obecnego składu SN wcale jednak nie musi być za późno.

Przypomniał, że 16 z sędziów, którzy mieliby przejść na emeryturę, złożyło do KRS w tej sprawie wnioski, które będą dopiero rozpatrywane - nie wiadomo, jak długo. Adwokat tłumaczy, że dzięki takiemu zabiegowi, automatyczne przejście na emeryturę już od 3 lipca wcale nie musi w przypadku tych sędziów zadziałać.

- Myślę, że sędziowie będą grali na zwłokę. I tutaj jest miejsce na orzeczenie Trybunału i na wcześniejsze zastosowanie środków zabezpieczających. Dzięki protestom, konsekwentnej presji obywatelskiej, Bruksela uwierzyła, że społeczeństwo chce walczyć o wolne sądy i warto tą sprawą się zająć. Wiceprzewodniczący Frans Timmermans wyraźnie podkreślał, że jeśli nie nastąpi realizacja zaleceń Komisji Europejskiej z grudnia zeszłego roku po stronie polskiego rządu, a nie nastąpiła, to środki prawne zostaną podjęte - przypomniał.

Zdaniem prawnika, interwencja Trybunału sprawiedliwości jest bardzo prawdopodobna po wtorkowym wysłuchaniu Polski przed Radą UE, podczas której ze strony naszych przedstawicieli nie pojawiły się zapowiedzi ustępstw.

Absurdalna argumentacja


Konrad Szymański, wiceszef MSZ, bronił zmian w polskim sądownictwie. Argumentował, że wprawdzie sześcioletnia kadencja pierwszego prezesa Sądu Najwyższego jest zapisana w konstytucji, ale mogą zajść okoliczności, w których ta kadencja będzie faktycznie krótsza. Wśród nich wymienił np… śmierć sędziego.

- Nie wiem, czy komisarze mają się śmiać, czy płakać, chociaż sprawa nie jest śmieszna.To Kuriozalne argumenty, nieprzystające do powagi tematu - skomentował słowa Szymańskiego Michał Wawrykiewicz.  - Zdarzało się, że prezydent umarł. Przed końcem kadencji zmarł np. prezydent Lech Kaczyński. Czy to oznacza, że zwykłą ustawą możemy skrócić kadencję Andrzeja Dudy? - pytał retorycznie.

Odniósł się też do słów premiera Morawieckiego, który przekonywał, że żeby zrozumieć konieczności wprowadzenia reform w sądownictwie, członkowie PE muszą lepiej poznać najnowszą historię Polski.

Zdaniem Wawrykiewicza, narracja mówiąca, że w KE siedzą ludzie, którzy nie mają pojęcia o polskiej historii i sądownictwie, to próba wprowadzenia w błąd opinii publicznej. - Tam są rzetelni fachowcy - podkreślał.

Dlaczego PiS majstruje przy ordynacji do PE? "Chcą zapewnić mandaty dla wiarusów 'dobrej zmiany'"