W ich okręgach może dojść do ponownego liczenia głosów. "PiS chce wpływać na wynik wyborów"


W ich okręgach może dojść do ponownego liczenia głosów. "PiS chce wpływać na wynik wyborów"

- Jestem spokojna o wynik wyborów, ponieważ ja w tym okręgu wybory wygrałam i jestem przekonana, że decyzja wyborców zostanie przez Prawo i Sprawiedliwość uszanowana. Jako demokratyczna opozycja będziemy się trzymać razem i w końcu wygramy - powiedziała na konferencji prasowej Gabriela Morawska-Stanecka, która dostała się do Senatu z okręgu nr 75 z siedzibą w Katowicach. Między innymi tego okręgu dotyczą zastrzeżenia PiS.  - Uważam, że ten wniosek jest złożony dlatego, że żaden z senatorów demokratycznej opozycji i senatorów niezależnych nie dał się przekupić czy przeciągnąć i to jest powód tego wniosku - oceniła Morawska-Stanecka.

"Nieważne, jak głosują. Ważne, kto liczy"

Jak stwierdziła, w sondażach wyborczych okręg nr 75 "był traktowany jako okręg, w którym wygra Prawo i Sprawiedliwość". - Myślę, że fakt, że wygrałam ja, zaskoczył Prawo i Sprawiedliwość, ponieważ oni uważali, że akurat ten okręg przejmą - powiedziała.

Do wniosku PiS do Sądu Najwyższego odniósł się też Stanisław Gawłowski, który wygrał wybory w okręgu nr 100. - PiS chce wpływać na wynik wyborów. To wyborcy zdecydowali, kto w Polsce objął mandaty senatorów, a PiS-owi tak na prawdę bliżej do hasła, które znane jest z przeszłości: nieważne, jak głosują, ważne, kto liczy. Głosy obliczone w obwodowych komisjach wyborczych, w których przecież PiS miał swoich przedstawicieli - członków komisji, mężów zaufania - spływały do państwowej komisji i to zostało już potwierdzone. Więc co chce PiS udowodnić? - pytał w rozmowie z TVN Stanisław Gawłowski.

Polityk ocenił, że "PiS chce zakwestionować wybory Polaków" poprzez nowo utworzoną izbę, "powołaną przez KRS, której skład wskazuje na powiązanie polityczne". - Skandaliczna historia - skwitował Gawłowski.

Protest PiS ws. wyborów do Senatu

PiS złożył protesty wyborcze do Sądu Najwyższego w związku z wynikami wyborów do Senatu między innymi w okręgach nr 75 (Katowice) i nr 100 (Koszalin). Tam kandydaci PiS przegrali z kandydatami innych komitetów niewielką liczbą głosów. Jednocześnie zebrano tam wiele głosów nieważnych, czym uzasadniał decyzję PiS Radosław Fogiel, wicerzecznik partii. -  Nie negujemy wyników wyborów. Jeśli tam wszystko jest w absolutnym porządku, to zostanie to potwierdzone przez Sąd Najwyższy. Chyba lepiej, żeby ci senatorowie mieli mocny mandat, a nie kwestionowany przez kogoś przez najbliższe cztery lata - mówił Fogiel. Krzysztof Sobolewski, szef komitetu wykonawczego PiS, popołudniu poinformował PAP, że kolejne wnioski dotyczą komitetów nr 12, 95, 96 i 92.