Wiceszef MSWiA o aferze Piebiaka: Jaki to ma wpływ na życie Polaków ze 3 idiotów coś wysyłało komunikatorem?


Wiceszef MSWiA o aferze Piebiaka: Jaki to ma wpływ na życie Polaków ze 3 idiotów coś wysyłało komunikatorem?


Jednym z tematów poruszonych w programie „Woronicza 17” w TVP Info, którego gospodarzem jest Michał Rachoń, była ujawniona przez Onet afera w resorcie sprawiedliwości z udziałem wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. – To jest dokładnie tak, jakby do pana do domu wszedł jakiś bandyta, pan by go złapał na gorącym uczynku, on by powiedział: przepraszam, ja już wychodzę, wszystko jest ok. Wy tak zrobiliście: odwołaliście, jedziemy dalej, wszystko jest ok – skomentował Dariusz Joński. – Prokurator generalny Ziobro będzie przesłuchiwał ministra Ziobro? To bardzo chora sytuacja – dodał polityk opozycji mówiąc o tym, kto będzie odpowiedzialny za wyjaśnienie afery.



Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Paweł Szefernaker odpowiedział, że decyzja o dymisji wiceministra sprawiedliwości zapadła niemalże od razu po upublicznieniu dyskredytujących go materiałów. – Tego samego dnia była reakcja i dymisja. My nie jesteśmy stowarzyszeniem aniołów, tylko ludźmi. Jeżeli paru idiotów w taki, a nie inny sposób zachowuje się w stosunku do innych osób, jest to niedopuszczalne i są reakcje. To była patologiczna sytuacja kilku osób i reakcja była natychmiastowa. Tak powinna wyglądać reakcja przyzwoitych polityków. Jaki to ma wpływ na życie Polaków ze 3 idiotów coś wysyłało jakiejś pani komunikatorem? Nie przykryjecie tego, że Polakom przez te 4 lata żyje się lepiej – ocenił.



– Nastąpił ewidentnie błąd w nadzorze, bo nie ma takiej możliwości, żeby minister, pod którego zarządem jest Ministerstwo Sprawiedliwości, nie wiedział, co się w nim dzieje. Powinien wiedzieć, w co angażują się jego pracownicy, nawet nie szeregowi, ale jego podsekretarz stanu – stwierdziła rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska.


Co ustalił Onet?



Onet dotarł do osoby, która w porozumieniu z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem miała zajmować się internetowym hejtem i rozsyłaniem kompromitujących informacji na temat polskich sędziów. Dziennikarze zaprezentowali screeny z wymienianych w tym temacie wiadomości. Jednym z celów akcji był szef „Iustitii”, największego stowarzyszenia sędziowskiego. „Pomysł mam taki. Rozesłać to anonimowo do wszystkich oddziałów Iustitii. I do samego zainteresowanego. Gazety odpadają bo brak dowodów. Mam nr do męża kochanki. Jest możliwość skorzystać z bramek internetowych lub z karty sim, ale nie mam jej na kogo zarejestrować. Mogę zagadać z R. [tu pada nazwisko znanego dziennikarza TVP]. Może on pogrzebie ale brak źródła i dowodów, trochę kiepsko. Jakie jest Pana zdanie? I czy ogólnie nam coś to da. Czy nam pomoże?” – pytała wiceministra internetowa hejterka.



„Myślę, że da i pomoże. Ważne, żeby się przeszło choćby i po Iustitii z kim mamy do czynienia. Ludzie to rozniosą, a Markiewicz przygaśnie wiedząc co na niego jest. Może Kuba [jak wynika z innych wiadomości, które widzieliśmy, chodzi o Jakuba Iwańca, bliskiego współpracownika wicemin. Piebiaka] miałby pomysł jak to rozpowszechnić, nie zostawiając śladów?” – miał odpowiedzieć Piebiak. Rozmówczyni polityka czuła, że jej działania są nie tylko nieetyczne, ale mogą mieć też inne konsekwencje. „Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą” – pisała w kontekście tej samej operacji. „Za czynienie dobra nie wsadzamy” – odpisał jej wiceminister sprawiedliwości.