Zacięty rewanż Jędrzejczyk na Brooklynie. Decyzję podjęli sędziowie


Zacięty rewanż Jędrzejczyk na Brooklynie. Decyzję podjęli sędziowie

Sędziowie punktowi rozstrzygnęli rewanżowy pojedynek o mistrzostwo UFC w kategorii słomkowej pomiędzy Rosę Namajunas i Joanną Jędrzejczyk w Nowym Jorku. Po pięciu rundach triumfowała Amerykanka, broniąc pasa i drugi raz z rzędu pokonując Polkę, tym razem w innych okolicznościach.

Pojedynek toczony był niemal wyłącznie w stójce. Namajunas nieco lepiej wyczuwała dystans, a szczególnie niebezpieczna była w wymianach ciosów. O tym zagrożeniu przestrzegali Polkę trenerzy, apelując o umiejętne próby wychodzenia z półdystansu.

Jędrzejczyk miała lepiej opanowane niskie kopnięcia i w ten sposób próbowała zdominować mistrzynię, która niespodziewanie odebrała jej trofeum w listopadzie ubiegłego roku, wygrywając przez techniczny nokaut w 1. rundzie.

Na twarzy "JJ" pojawiły się wyraźne ślady trudu tej rywalizacji od trzeciej rundy. Narożnik Namajunas zwrócił na to uwagę i prosił o intensyfikację ofensywnych poczynań, ponadto prosząc o... dobrą zabawę w oktagonie w hali Barclays Center na nowojorskim Brooklynie. Fetę utrudniała jej zapewne kontuzja nosa.

W ostatnim piątym starciu Amerykanka sprawiała wrażenie wyczerpanej, spowalniając tempo pojedynku. Nasza reprezentantka była nieco bardziej rześka, ale zabrakło wyraźnego akcentu. O końcowym rezultacie zadecydowali sędziowie, jednogłośnie punktując 49-46 na korzyść panującej czempionki. Dla Jędrzejczyk była to druga porażka z rzędu w karierze MMA i pierwsza nieudana próba odzyskania tytułu.

Joanna Jędrzejczyk (fot. Getty)

Podczas tej samej imprezy kolejny triumf zanotowała Karolina Kowalkiewicz, punktując niejednogłośnie, choć w pełni zasłużenie Felice Herrig. Być może łodzianka w tym roku spróbuje pomścić "JJ" i wejść na szczyt federacji UFC.

Herrig [L] vs Kowalkiewicz [P] (fot. Getty)

źródło: