Zebrała miliony do "ostatniej puszki" Adamowicza. Teraz apeluje o wsparcie strajku nauczycieli


Zebrała miliony do "ostatniej puszki" Adamowicza. Teraz apeluje o wsparcie strajku nauczycieli

Czwartkowe rozmowy zakończyły się bez porozumienia między nauczycielami a rządem. Strajk w szkołach trwa, a za tydzień na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpocznie się „okrągły stół” oświatowy. Dla strajkujących, którzy nie dostają wypłaty w czasie protestu, uruchomiono przed tygodniem fundusz strajkowy.

W ciągu pierwszej doby na konto funduszu trafiło 1,2 miliona złotych. W ciągu tygodnia uzbierano siedem mln zł. Pieniądze mają trafić do "najbardziej potrzebujących" nauczycieli, którzy nie należą do żadnego związku zawodowego. 

Teraz zbiórkę na rzecz strajkujących wsparła Patrycja Krzymińska. Zasłynęła ona zbiórką na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Stworzyła na Facebooku wirtualną "ostatnią puszkę" zamordowanego Pawła Adamowicza. Celem było zebranie tysiąca złotych, ale zbiórka zdobyła wielką popularność i ostatecznie udało się zebrać prawie 16 mln zł.


Krzymińska napisała, że "długo łudziła się, że strajk zakończy się po 5 dniach". Tymczasem "mija drugi tydzień i strona rządząca jakby cierpiała na amnezję" i "pozostaje głucha na głos tysięcy ludzi, głucha na głos zwykłych obywateli" - ocenia. Dlatego apeluje, by "dorzucić jeszcze parę złotych" do zbiórki na fundusz, "aby nauczyciele nie musieli się martwić co do gara włożyć". Od czwartkowego popołudnia do piątku rano na jej zbiórkę wpłacono w sumie 43 tys. zł. 

"Okrągły stół" oświatowy

W przyszłym tygodniu na Stadionie Narodowym w Warszawie ma rozpocząć się „okrągły stół” oświatowy. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że zaproszenie do rozmów z rządem otrzymają między innymi nauczyciele, politycy opozycji, związkowcy, rodzice i grono ekspertów.


Morawiecki powiedział, że „okrągły stół” będzie "możliwością dogadania się" oraz "kompleksowego przebudowania systemu edukacyjnego. Okrągły stół będzie dotyczyć czterech obszarów: uczniowie, nauczyciele, jakość edukacji i kształcenia oraz „nowoczesna szkoła”.

Premier ogłosił szczegóły po tym, jak czwartkowe rozmowy rządu i związkowców zakończyły się brakiem porozumienia. Rząd zaproponował zwiększenie pensum nauczycielskiego o 90 minut tygodniowo w zamian za 250 złotych brutto podwyżki dla nauczyciela dyplomowanego.

Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych ocenił, że oznaczałaby to zwolnienia nauczycieli, więc podwyżka dotyczyłaby tylko tych, których uda się nie zwolnić. Jego zdaniem, w obliczu strajku taka oferta jest "niczym więcej jak prowokacją". Dodał, że związki nie mają teraz żadnych podstaw do tego, by rozważać zmianę formułę protestu. Rządową propozycję wzrostu płac nauczycieli skrytykował również przewodniczący oświatowej Solidarności Ryszard Proksa. Jak mówił, te pomysły są "nie do zaakceptowania", bo nie poprawią warunków zatrudnienia. Jak wskazał, badania czasu pracy nauczycieli wykazały, że przy obecnym 18-godzinnym pensum de facto pracują oni 47 godzin tygodniowo.